
Zapraszamy do zapoznania się z komentarzem Krzysztofa Bociana, Starszego Analityka WiseEuropa, po spotkaniu Parlamentarnego Zespołu ds. polityki przemysłowej.
W połowie maja wziąłem udział w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. polityki przemysłowej, poświęconym zagadnieniu komponentu krajowego. Spotkanie zgromadziło przedstawicieli różnych środowisk i pokazało, jak szerokie jest dziś spojrzenie na przyszłość krajowego przemysłu oraz nadchodzący cykl inwestycyjny. Prezentacje i podsumowania przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych, Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Agencji Rozwoju Przemysłu oraz PGE Baltica były interesującym punktem wyjścia do dalszej debaty nad rolą komponentu krajowego i kierunkami rozwoju polityki przemysłowej.
W swoim wystąpieniu zwróciłem uwagę przede wszystkim na zaplecze materiałowe i przemysłowe, które często pozostaje poza głównym nurtem debaty, choć to ono może w praktyce przesądzić o skali krajowych korzyści z przyszłych inwestycji. Poniżej przedstawiam najważniejsze refleksje.
Skoro stoimy dziś przed nowym cyklem inwestycyjnym w Polsce, to dyskusja o komponencie krajowym nie może kończyć się na dużych wykonawcach czy samych projektach infrastrukturalnych. Podczas posiedzenia zwracałem uwagę, że równie istotny jest efekt rozlewania się inwestycji na poddostawców i całe zaplecze przemysłowe.
Będziemy mieć do czynienia z bardzo silnym impulsem rozwojowym. Rozwój energetyki i nowych mocy wytwórczych, modernizacja systemu elektroenergetycznego projektowanego jeszcze dla realiów gospodarki opartej na węglu, inwestycje w infrastrukturę bezpieczeństwa, rozbudowa kolei, portów, CPK, budownictwa mieszkaniowego czy modernizacja samego przemysłu – to procesy mające jedna wspólną cechę: będą wyjątkowo materiałochłonne.
To oczywiście może oznaczać szansę dla sektora budowlanego, który w perspektywie ma potencjał nie tylko obsługiwać krajowy rynek, ale również eksportować kompetencje i know-how na inne rynki naszego regionu. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na „cichych bohaterów” tego procesu – branże gospodarki materiałowej.
Mam tu na myśli przede wszystkim przemysł mineralny, metalowy oraz chemiczny. To właśnie one w dużej mierze zdecydują o tym, jaka część przyszłego impulsu inwestycyjnego pozostanie w polskiej gospodarce.
Musimy zejść poziom niżej i odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: co już posiadamy w Polsce, co znajduje się w europejskim zapleczu przemysłowym, a czego może nam zabraknąć. Nie we wszystkich obszarach poziom pokrycia Komponentem Krajowym będzie bowiem taki sam.
W sektorze mineralnym sytuacja wygląda relatywnie dobrze. Produkcja cementu, wapna czy szkła z natury lokowana jest blisko rynku zbytu – to produkty ciężkie, kosztowne w transporcie i trudne do importowania na dużą skalę. Polska ma tutaj zaplecze produkcyjne i istotnym wyzwaniem będzie raczej utrzymanie jego konkurencyjności niż budowa od podstaw.
Znacznie większe ryzyko widzę w sektorze metalowym. Obecnie produkujemy jedynie około połowy stali konsumowanej przez krajową gospodarkę. To sytuacja nietypowa w skali świata – od dekad ograniczamy moce produkcyjne, podczas gdy zapotrzebowanie rośnie. Tymczasem nadchodzący cykl inwestycyjny będzie wymagał dużych ilości rur, blach, prętów czy konstrukcji stalowych. Deficyty w tym obszarze mogą stać się jednym z realnych ograniczeń dla realizacji inwestycji. Sytuacja ta automatycznie zwiększa ryzyko na potencjalne zakłócenia dostaw zewnętrznych.
W chemii obserwujemy dualizm. Polska zachowała mocną pozycję w chemii bazowej i części bardziej przetworzonych produktów, jednak słabszym ogniwem pozostają wyższe poziomy łańcuchów wartości – szczególnie polimery i tworzywa sztuczne, które również będą potrzebne w kolejnych latach.
Dlatego zasadnicze pytanie, które dziś warto postawić, dotyczy samego kierunku polityki przemysłowej. Czy komponent krajowy będzie opierał się na podejściu horyzontalnym, charakterystycznym dla okresu po transformacji gospodarczej, czy wchodzimy już w etap bardziej selektywnego podejścia sektorowego?
Być może nadchodzi moment, w którym trzeba wyraźniej rozróżniać obszary: gdzie Polska posiada przewagi i warto je wzmacniać, a gdzie potrzebne będą inne instrumenty oraz odbudowa zdolności przemysłowych. Jeśli spodziewamy się inwestycyjnego przyspieszenia, to właśnie teraz jest czas, by zidentyfikować te różnice.
***
Fundacja WiseEuropa bardzo dziękuje Parlamentarnemu Zespołowi ds. polityki przemysłowej i Pani Przewodniczącej, Paulinie Matysiak, za zaproszenie do udziału w posiedzeniu Zespołu. Z całością relacji z posiedzenia można się zapoznać na stronie internetowej Sejmu (link).
Więcej o działaniach WiseEuropa na rzecz krajowych strategii i polityk dla przemysłu można przeczytać na naszym blogu, poświęconym transformacji sektora stalowego (link) czy w raporcie o sytuacji branży LPG (link).




